Wszystkie wiadomości
10 czerwca 2026

Grupa L: Niemiec od 60 lat angielskiego bólu, piąty mundial Modricia, Queiroz gasi pożar w Ghanie i rewanż Panamy za 6:1

Grupa L to teatr z obsadą gwiazdorską. Anglia, która od 60 lat powtarza „it's coming home" i w końcu zatrudniła Niemca, żeby to spełnił. Chorwacja z 40-letnim Luką Modriciem na piątym mundialu — kraj mniejszy niż Mazowsze, który regularnie gra w finałach. Ghana, którą dwa miesiące przed turniejem przejął 73-letni Carlos Queiroz w trybie straży pożarnej. I Panama, która wraca dokładnie tam, gdzie w 2018 dostała 6:1 od Anglii — tylko że dziś to zupełnie inna Panama. Do tego rewanż za półfinał 2018 już na otwarcie. Bierzcie popcorn.

Grupa L startuje 17 czerwca: Anglia – Chorwacja w Dallas (AT&T Stadium) — powtórka półfinału sprzed ośmiu lat — oraz Ghana – Panama w Toronto. Wielki finał 27 czerwca: Panama – Anglia na MetLife i Chorwacja – Ghana w Filadelfii, równolegle.

Anglia — Niemiec ma wreszcie sprowadzić puchar do domu

Bilans Anglii: jedno mistrzostwo świata (1966, u siebie) i sześć dekad narodowej psychodramy. Łzy Gazzy w 1990, klątwa rzutów karnych (1990, 1996, 1998, 2006…), dwa przegrane finały Euro z rzędu (2021 po karnych na własnym Wembley i 2024). Pokolenie Kane'a, Bellinghama i Saki jest zbyt dobre, by wiecznie przegrywać — i właśnie dlatego presja jest większa niż kiedykolwiek. W 2026 mija równe 60 lat od Wembley. Symbolika aż piszczy.

Selekcjonerem jest Thomas Tuchel — Niemiec (pierwszy w historii Anglii!), 52 lata, zdobywca Ligi Mistrzów z Chelsea. Kontrakt podpisał tylko do tego mundialu — misja brzmi: wygrać albo do widzenia. Na razie dowozi: eliminacje przeszedł perfekcyjnie — osiem zwycięstw w ośmiu meczach bez straty gola, czego Anglia nie dokonała nigdy wcześniej. A kadrę ogłosił bezlitośnie: bez Fodena, bez Palmera, bez Alexandra-Arnolda. Forma ponad nazwiska. Anglicy nie wiedzą, czy go kochać, czy się bać. Może jedno i drugie.

Kogo warto śledzić

  • Harry Kane (Bayern Monachium, 32 lata). Kapitan, rekordzista strzelecki Anglii. W Bayernie osiągnął setkę goli szybciej niż ktokolwiek w historii top-5 lig. Wisi nad nim jedno zdanie: wielki napastnik bez wielkiego trofeum z reprezentacją. To turniej, który ma to zdanie wykreślić.
  • Jude Bellingham (Real Madryt, 22 lata). 29 czerwca, w trakcie turnieju, skończy 23 lata. Po operacji barku i sezonie w kratkę — oraz po głośnym konflikcie z Tuchelem (o tym w anegdotach). Talent pokoleniowy z czymś do udowodnienia.
  • Bukayo Saka (Arsenal, 24 lata). Od spalonego karnego w finale Euro 2020 do statusu ulubieńca narodu. Prawe skrzydło, chirurgiczna lewa noga.
  • Declan Rice (Arsenal, 27 lat). Kotwica środka pola — a od pamiętnego dwupaku z wolnych przeciwko Realowi w Lidze Mistrzów także zagrożenie ze stałych fragmentów.
  • Jordan Pickford (Everton, 32 lata). Niekwestionowana jedynka i specjalista od konkursów karnych — co w przypadku Anglii bywa zawodem wysokiego ryzyka.
  • Jarell Quansah i spółka.Tuchel postawił na młodość i formę: w kadrze Quansah zamiast Maguire'a, Elliot Anderson z Forest, powrót Ivana Toneya. Selekcja, która w Anglii wywołała burzę — i która musi się obronić wynikiem.

Anegdotki, które warto znać

Wembley 1966 i gol-widmo. Finał z RFN, dogrywka, strzał Geoffa Hursta odbija się od poprzeczki i spada na linię (albo za nią — spór trwa do dziś). Sędzia liniowy z ZSRR, Tofik Bachramow, wskazuje środek: gol. Hurst dokłada trzeciego — jedyny hat-trick w finale mundialu — i Anglia ma swoje jedyne trofeum. Sześćdziesiąt lat później wciąż brzmi to jak wczoraj, bo nic nowego nie przyszło.

Moskwa 2018 — rachunek do wyrównania. Półfinał mundialu, Anglia prowadzi po wolnym Trippiera, pół kraju układa plany na finał. A potem Chorwacja metodycznie odbiera im piłkę, marzenia i sen: wyrównuje Perišić, a w dogrywce Mandžukićwbija nóż — 2:1. „It's coming home" umarło w Moskwie. Osiem lat później los daje rewanż na otwarcie grupy. Dallas, 17 czerwca. Anglio, nie zawal chociaż tego.

Tuchel kontra Bellingham.Jesienią 2025 Tuchel pominął gwiazdę Realu w powołaniach i publicznie wypalił o jego zachowaniu słowem „odpychające" — po czym przepraszał za dobór słów. Bellingham wrócił do kadry, ale temperatura została. Niemiec pokazał, że nie ma świętych krów; Bellingham, że ma pamięć. Jeśli Anglia wygra mundial, nikt nie będzie pamiętał. Jeśli nie — będą o tym pisać książki.

Chorwacja — ostatni mundial Luki

Kraj z mniej niż czterema milionami mieszkańców, który gra jak supermocarstwo: finał 2018, trzecie miejsce 2022 (i 1998, na dzień dobry, z koroną króla strzelców dla Šukera). Chorwacja to mundialowy fenomen — im bardziej się ją skreśla, tym dalej zachodzi. Na Euro 2024 odpadła w grupie i cały świat ogłosił koniec ery. Chorwaci uwielbiają, gdy świat tak mówi.

Selekcjonerem jest Zlatko Dalić — 59 lat, w kadrze od października 2017, prawie dziewięć lat, najdłużej ze wszystkich trenerów tej grupy. To jego trzeci mundial, a bilans dwóch poprzednich: finał i brąz. Eliminacje przeszedł bez porażki. Recepta od lat ta sama: środek pola z innej planety i nerwy ze stali, gdy przychodzą dogrywki.

Kogo warto śledzić

  • Luka Modrić (AC Milan, 40 lat). Kapitan, Złota Piłka 2018, rekordzista występów w kadrze. Po 13 latach i sześciu Ligach Mistrzów w Realu przeniósł się latem 2025 do Milanu — i dalej dyryguje. To jego piąty mundial — dołącza do klubu Messiego i Ronaldo. Jeden z najstarszych graczy z pola w historii turnieju. Ostatni taniec w pełnym tego słowa znaczeniu.
  • Joško Gvardiol (Manchester City, 24 lata). Lewy stoper klasy światowej, następca pokolenia złotych. Pamiętacie maskę z Kataru? Teraz gra z odsłoniętą twarzą i otwartą przyłbicą.
  • Petar Sučić (Inter Mediolan, 22 lata). Następca tronu w środku pola — przyszłość, która zaczyna się już teraz, u boku 40-letniego króla.
  • Mateo Kovačić (Manchester City, 32 lata). Trzeci element legendarnego środka, wraca po operacji ścięgna Achillesa. Z piłką przy nodze — aksamit.
  • Ivan Perišić (PSV, 37 lat). Człowiek z żelaza, kluczowe gole na trzech wielkich turniejach (w tym ten Anglii w 2018). Wciąż gra, wciąż biega, wciąż boli.
  • Dominik Livaković (Girona, 31 lat). Bramkarz-bohater Kataru: trzy obronione karne z Japonią, gigantyczny mecz z Brazylią. Chorwacka polisa na dogrywki.

Anegdotki, które warto znać

2018 — finał przez trzy dogrywki. Chorwacja jest jedyną drużyną w historii, która doszła do finału mundialu, grając trzy dogrywki z rzędu(Dania i Rosja po karnych, Anglia 2:1). W finale z Francją uległa 2:4, ale Modrić dostał Złotą Piłkę turnieju. Kraj wielkości polskiego województwa stał na dachu świata.

Karne? To my. Anglia ma klątwę jedenastek — Chorwacja ma z nich doktorat: wygrane konkursy w 2018 (dwa) i 2022 (dwa, w tym z Brazylią). Livaković w Katarze obronił trzy karne w jednym meczu z Japonią. Jeśli los zechce kiedyś zderzyć te dwie reprezentacje w fazie pucharowej i będzie remis po 120 minutach — wiadomo, komu kibicować psychiatrzy odradzają.

Modrić — od uchodźcy do nieśmiertelności. Dzieciństwo spędził jako uchodźca wojenny w Zadarze, dziadka zamordowano w wojnie o niepodległość. Z chłopca, który trenował na hotelowym parkingu wśród wybuchów, wyrósł najwybitniejszy piłkarz w historii kraju i pierwszy od dekady człowiek, który przerwał duopol Messi–Ronaldo w Złotej Piłce. W wieku 40 lat mógł odcinać kupony — wybrał Milan, bieganie i piąty mundial. Szacunek to za mało.

Ghana — Czarne Gwiazdy i kwietniowa rewolucja

Ghana jedzie na piąty mundial (2006, 2010, 2014, 2022, 2026) z najbardziej szaloną prehistorią w grupie. Eliminacje wygrała pewnie — 25 punktów, koronnym strzelcem był kapitan Jordan Ayew (7 goli, w tym cztery w jednym meczu). Ale potem przyszła seria słabych sparingów, kompromitujący brak awansu na Puchar Narodów Afryki (pierwszy raz od 2004!) — i w kwietniu federacja wezwała straż pożarną: Carlosa Queiroza. Otto Addo pożegnany, a 73-letni Portugalczyk (eks-Real Madryt, Portugalia, dwukrotnie Iran na mundialach) dostał dwa miesiące na poskładanie drużyny. Szaleństwo? Queiroz całe życie robi za egzorcystę trudnych przypadków.

Paradoks w tym, że materiał ludzki jest znakomity — sami chłopcy z Premier League. Brak Pucharu Afryki zimą oznaczał też jedno: wypoczęte nogi i długie, spokojne przygotowania. Z takich paradoksów rodzą się czarne konie.

Kogo warto śledzić

  • Mohammed Kudus (Tottenham, 25 lat). Twarz drużyny i jej cały plan A. Drybling z innej bajki, gole z dystansu, celebracja na słupku. Latem 2025 Spurs zapłacili za niego West Hamowi 55 milionów funtów.
  • Antoine Semenyo (Bournemouth, 26 lat). Objawienie sezonu Premier League — jesień zaczął od serii goli, o których mówiła cała Anglia. Siła, szybkość, bezczelność.
  • Jordan Ayew (Leicester, 34 lata). Kapitan, rekordzista występów, król strzelców eliminacji. Syn legendarnego Abediego Pele — o dynastii niżej.
  • Iñaki Williams (Athletic Bilbao, 32 lata). Urodzony w Bilbao syn ghańskich imigrantów, słynny z żelaznej serii występów w La Liga. Wybrał serce, nie paszport.
  • Thomas Partey (Villarreal, 33 lata). Najbardziej doświadczony środkowy pomocnik kadry, setki meczów w Lidze Mistrzów. Klasa pure.

Anegdotki, które warto znać

Ręka Suáreza i poprzeczka Gyana, 2010. Ćwierćfinał na afrykańskiej ziemi, ostatnia minuta dogrywki z Urugwajem. Strzał głową leci do bramki — i Luis Suárez wybija piłkę ręką z linii. Czerwona kartka, karny. Asamoah Gyan — pewniak, egzekutor — trafia w poprzeczkę. Karne przegrane, a Suárez świętuje w tunelu. Ghana była o centymetry od zostania pierwszym afrykańskim półfinalistą w historii. To najboleśniejsze „co by było, gdyby" całego kontynentu — i paliwo, które napędza Czarne Gwiazdy do dziś.

Samolot z gotówką, 2014. Mundial w Brazylii, spór o premie. Piłkarze odmawiają treningów, więc rząd Ghany… wysyła samolot z trzema milionami dolarów w gotówce, eskortowany do hotelu przez brazylijską policję. Zdjęcia walizek obiegły świat. Z grupy nie wyszli, ale do historii absurdu — owszem, pierwszym lotem.

Dynastia Ayew.Abedi „Pele" Ayew to legenda legend — trzykrotny Piłkarz Afryki, zwycięzca Ligi Mistrzów z Marsylią 1993. Mundialowa klątwa? Nigdy na nim nie zagrał. Za to jego synowie — André i Jordan — noszą Czarne Gwiazdy na plecach od kilkunastu lat. Jordan, dziś kapitan, jedzie spełnić rodzinny testament: zajść tam, gdzie ojcu nie było dane nawet wystartować.

Panama — już nie chłopcy do bicia

W 2018 Panama debiutowała na mundialu jak turysta z wycieczki objazdowej: trzy porażki, w tym 1:6 z Anglią(hat-trick niejakiego Harry'ego Kane'a). Osiem lat później wraca jako zupełnie inna drużyna: finalista Złotego Pucharu 2023, ćwierćfinalista Copa América 2024 (z wygraną nad USA w grupie), finalista Ligi Narodów CONCACAF 2025 — gdzie w półfinale znów ograła Amerykanów. Eliminacje wygrała bez porażki, pieczętując awans 3:0 z Salwadorem w ostatniej kolejce. Panama City oszalało jak w 2017 — wtedy prezydent ogłosił dzień wolny od pracy.

Selekcjonerem jest Thomas Christiansen — życiorys jak z generatora: urodzony w Danii syn Duńczyka i Hiszpanki, dwukrotny reprezentant Hiszpanii, król strzelców Bundesligi z Bochum, były trener Leeds. Panamę prowadzi od 2020 roku — najdłużej ze wszystkich selekcjonerów tej grupy poza Daliciem — i to on zbudował złotą erę panamskiego futbolu. Drużyna bez wielkich nazwisk, za to z planem, biegiem i bezczelnością.

Kogo warto śledzić

  • Adalberto „Coco" Carrasquilla (Pumas UNAM, 27 lat). Mózg i serce drużyny, playmaker, który w Lidze Narodów ogrywał amerykański środek pola w pojedynkę.
  • Michael Amir Murillo (Olympique Marsylia, 30 lat). Prawy obrońca z największego klubu w kadrze. Doświadczenie z Ligi Mistrzów.
  • Cecilio Waterman (Coquimbo Unido, 35 lat). Człowiek od goli niemożliwych — to on w 94. minucie półfinału Ligi Narodów 2025 zdjął skalp USA. W Chile właśnie świętował mistrzostwo kraju.
  • Ismael Díaz (Club León, 29 lat). Najskuteczniejszy w eliminacjach, trafił też w decydującym meczu z Salwadorem.
  • Aníbal Godoy (San Diego FC, 36 lat). Weteran ponad stu występów, kotwica i sumienie szatni. Łącznik z pokoleniem 2018.

Anegdotki, które warto znać

Bramka-widmo, która dała mundial, 2017. Decydujący mecz eliminacji z Kostaryką: przy stanie 0:1 sędzia uznaje gola dla Panamy, choć powtórki pokazują, że piłka nigdy nie przekroczyła linii. Potem Román Torres w 88. minucie strzela na 2:1 — i Panama pierwszy raz w historii jedzie na mundial, rykoszetem eliminując… USA. Prezydent ogłasza dzień wolny, a Torres zostaje pomnikiem za życia. Futbolowa sprawiedliwość bywa kapryśna: tym razem widmo zagrało dla małych.

Gol Baloya — porażka świętowana jak tytuł. Rosja 2018, Anglia prowadzi już 6:0. W 78. minucie Felipe Baloy wślizgiem zdobywa pierwszego gola Panamy w historii mundiali. Kraj eksploduje, jakby właśnie wygrał finał — bo dla debiutanta tamten gol był finałem. Teraz, 27 czerwca na MetLife, Panama zagra z Anglią ponownie. Tym razem nie przyjedzie po jednego gola honorowego.

Postrach Ameryki. Od 2023 roku Panama regularnie bije USA — w Złotym Pucharze, w Copa América, w Lidze Narodów. Żadna inna drużyna CONCACAF nie wchodzi gospodarzom mundialu na głowę z taką regularnością. Jeśli ktoś w tej grupie ma zrobić niespodziankę, to właśnie ta drużyna bez gwiazd, której nikt nie chce losować.

Jak typować?

Anglia jest faworytem — perfekcyjne eliminacje, zero straconych goli, najgłębsza kadra grupy. Tyle że Anglia turniejowa i Anglia eliminacyjna to historycznie dwa różne zespoły, a Tuchel wciął z kadry pół ofensywy City i Chelsea. Drugie miejsce na papierze należy do Chorwacji — ale to najstarszy zespół turnieju i pierwszy raz od dawna ktoś ma prawo czaić się na ich pozycję.

A czają się obie pozostałe ekipy: Ghana ma skład z Premier League i świeże nogi po zimie bez Pucharu Afryki, Panama od trzech lat gra najlepszy futbol w swojej historii. Pamiętajcie o formacie: osiem najlepszych trzecich miejsc awansuje, więc nawet jeden wyszarpany remis z faworytem może być na wagę 1/16 finału. W tej grupie nie ma meczów do odpuszczenia.

Na otwarcie hit: Anglia – Chorwacja (17 czerwca, Dallas), rewanż za moskiewski półfinał 2018, Kane kontra Modrić, być może ostatnie takie starcie dwóch pokoleń. A na zamknięcie smaczek: Panama – Anglia, osiem lat po 6:1. Kane strzelił wtedy hat-tricka. Baloy świętował gola jak tytuł. Teraz obie drużyny wracają na scenę — i tylko jedna z nich uważa, że historia musi się powtórzyć.

Tołstoj pisał, że „wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, a każda nieszczęśliwa jest nieszczęśliwa na swój sposób". Z mundialami Anglii jest odwrotnie: każda porażka wygląda tak samo, a szczęście — gdyby wreszcie przyszło — byłoby jedyne w swoim rodzaju. Typujcie Anglię i Chorwację. Ale jeśli macie w sobie odrobinę hazardzisty, spójrzcie na Panamę i policzcie, ile razy ostatnio bili drużyny, których „nie mieli prawa" bić.

Powodzenia, generałowie. Grupa L startuje 17 czerwca w Dallas.