Wszystkie wiadomości
5 czerwca 2026

Grupa H: mistrz Europy z klątwą karnych, Bielsa bez Suáreza, pogromcy Argentyny i najmniejszy cud świata

Grupa H to cztery zupełnie różne futbolowe światy w jednym worku: Hiszpania, świeżo upieczony mistrz Europy, jeden z głównych faworytów do całego pucharu, z 18-letnim Lamine Yamalem w roli cudownego dziecka. Urugwaj, dwukrotny mistrz świata (1930, 1950), tym razem pod wodzą ekscentrycznego Marcelo Bielsy, pierwszy raz od kilkunastu lat bez Suáreza i Cavaniego. Arabia Saudyjska, która w Katarze 2022 powaliła Argentynę i przez jeden wieczór była najsłynniejszą drużyną świata. I Republika Zielonego Przylądka — dziesięć wysepek na Atlantyku, pół miliona mieszkańców, pierwszy mundial w historii. Cztery fabuły, jedna grupa.

Grupa H startuje 15 czerwca: najpierw Hiszpania zmierzy się z Cabo Verde w Atlancie (Mercedes-Benz Stadium, samo południe), wieczorem Arabia Saudyjska zagra z Urugwajem w Miami. Mecz, który najpewniej rozstrzygnie, kto wyjdzie z grupy za Hiszpanią, to Urugwaj – Hiszpania (26 czerwca, Guadalajara) w ostatniej kolejce — rozgrywany równolegle z Cabo Verde – Arabia Saudyjska.

Hiszpania — La Roja, mistrz Europy i klątwa rzutów karnych

Hiszpania jedzie na szesnasty mundial w historii. Najlepszy wynik: mistrzostwo świata 2010 (RPA), gdzie w finale pokonali Holandię 1:0 po dogrywce — gol Andrésa Iniesty w 116. minucie, najpóźniej strzelona bramka zwycięska w historii finałów MŚ. To było apogeum tiki-taki: Xavi, Iniesta, Busquets, cała Barcelona ubrana w czerwień. Potem przyszło załamanie. W 2018 odpadli w 1/8 z gospodarzami Rosją po karnych. W 2022 odpadli w 1/8 z Marokiem — 0:0, a potem 0:3 w karnych, z panenką Hakimiego na koniec. Hiszpania jest pierwszą reprezentacją w historii mundiali, która przegrała cztery serie rzutów karnych. Cztery. Gdy w grupie H zacznie się robić nerwowo, ta statystyka będzie wisieć nad nimi jak chmura.

Selekcjonerem jest Luis de la Fuente— Hiszpan, 65 lat, człowiek federacji od podszewki. Przez kilkanaście lat prowadził hiszpańskie młodzieżówki (U-19, U-21, kadrę olimpijską), aż w 2022 dostał seniorów. Sceptycy kręcili nosem („szary urzędnik"), a on w 2023 wygrał Ligę Narodów, a w 2024 mistrzostwo Europy— czwarty tytuł Hiszpanii w EURO, zbudowany na mieszance weteranów i nastolatków. W finale Ligi Narodów 2025 przegrali co prawda z Portugalią (po karnych, oczywiście po karnych), ale do mundialu przyjechali jako jeden z dwóch–trzech głównych faworytów całego turnieju.

Kogo warto śledzić

  • Lamine Yamal (Barcelona, 18 lat).Cudowne dziecko europejskiej piłki. Bohater EURO 2024 (najmłodszy strzelec w historii mistrzostw Europy), prawe skrzydło, lewa noga, drybling, którego nie da się nauczyć. Na mundialu skończy się jego status „nastolatka, który zaskakuje" — tu już będzie się od niego wymagać.
  • Rodri (Manchester City, 29 lat). Defensywny pomocnik, Złota Piłka 2024. Potem dramat: zerwane więzadło krzyżowe, ponad pół roku przerwy, mozolny powrót w 2025. Do mundialu wraca zdrowy i typowany na kapitana. Guardiola obiecuje „najlepszego Rodriego w historii". Mózg i metronom całej drużyny.
  • Pedri (Barcelona, 23 lata). Drugi mózg. Rozgrywający, który gra w tempie o pół sekundy szybszym niż reszta. Gdy Pedri i Rodri są zdrowi naraz — a długo nie byli — Hiszpania ma najlepszy środek pola turnieju.
  • Nico Williams (Athletic Club, 23 lata). Lewe skrzydło, rakieta. Smaczek rodzinny: jego starszy brat Iñaki Williams gra dla Ghany, Nico wybrał Hiszpanię. Dwie różne reprezentacje, jeden dom w Bilbao.
  • Gavi (Barcelona, 21 lat). Emocjonalny powrót po ciężkiej kontuzji kolana. Wojownik środka pola, gra tak, jakby każdy pojedynek był ostatni.
  • Mikel Merino i Martín Zubimendi (obaj Arsenal). Hiszpański desant w Londynie. Plus Pau Cubarsí (Barcelona, 19) z tyłu i Unai Simón w bramce. Kadra głęboka jak rzadko.

Anegdotki, które warto znać

Iniesta i koszulka dla zmarłego przyjaciela. Finał MŚ 2010, Johannesburg, 116. minuta, 0:0. Cesc Fàbregas podaje do Iniesty, ten przyjmuje i z woleja pakuje piłkę pod poprzeczkę. Hiszpania mistrzem świata pierwszy raz w historii. Iniesta zdziera koszulkę i pokazuje napis pod spodem: „Dani Jarque siempre con nosotros" — hołd dla kolegi z boiska, Daniela Jarque, kapitana Espanyolu, który rok wcześniej zmarł nagle na atak serca w wieku 26 lat. Cały stadion w Soccer City, cała Hiszpania, połowa świata — łzy. Najpiękniejszy gol w najpiękniejszym momencie, opatrzony najczulszym gestem.

Klątwa jedenastki. Powtórzmy, bo to się w głowie nie mieści: Hiszpania przegrała cztery serie rzutów karnych na mundialach — z Belgią 1986, z Koreą 2002, z Rosją 2018, z Marokiem 2022. Żadna inna reprezentacja nie ma takiej serii. Naród, który wymyślił tiki-takę, najpiękniejszą piłkę pozycyjną w historii, nie potrafi trafić z jedenastu metrów, gdy stawką jest wszystko. W 2022 pudłowali Sarabia (w słupek), Soler i Busquets. Hakimi dobił ich panenką. Gdy grupa H pójdzie do dogrywki, kibice La Roja będą zamykać oczy.

Real Madryt? Nie, dziękujemy. Gdy de la Fuente ogłosił kadrę, Hiszpania przecierała oczy: ani jednego piłkarza Realu Madryt. Za to sześciu z Barcelony. Carvajal, Huijsen — poza kadrą. „Nie patrzę, w jakim klubie ktoś gra" — uciął selekcjoner. W kraju, gdzie podział Real – Barça dzieli rodziny przy świątecznym stole, to było małe trzęsienie ziemi.

Urugwaj — Celeste pod wodzą El Loco, koniec ery Suáreza

Urugwaj to dwukrotny mistrz świata i kraj, w którym piłka jest religią — 3,4 miliona ludzi, dwie gwiazdki nad herbem. 1930: gospodarz i zwycięzca pierwszego mundialu w historii (4:2 z Argentyną na Estadio Centenario). 1950: Maracanazo — 2:1 z Brazylią na Maracanã, najsłynniejsza sensacja w dziejach futbolu, gol Ghiggii, narodowa trauma Brazylii do dziś. Potem czwarte miejsca (1970, 2010) i piąte (2018). To kraj, który wygrywa charakterem: garra charrúa, urugwajska zaciętość, z którą się nie dyskutuje.

Selekcjonerem jest Marcelo Bielsa— Argentyńczyk, 70 lat, „El Loco" (Wariat). Jeden z najbardziej wpływowych myślicieli w historii futbolu — wychowawca Guardioli i Pochettino, prorok wysokiego pressingu, człowiek, który w Leeds spał na kanapie w klubie i oglądał po sto meczów rywala. Urugwaj prowadzi od 2023. W eliminacjach CONMEBOL skończył czwarty (28 punktów), ogrywając po drodze Brazylię 2:0 i Argentynę 2:0 na wyjeździe — bez straty gola. Bielsa jest nieobliczalny: potrafi rozłożyć faworyta i przegrać z teoretycznie słabszym w tym samym tygodniu.

Kogo warto śledzić

  • Federico Valverde (Real Madryt, 27 lat). Kapitan i silnik. Box-to-box w najczystszej formie — biega, odbiera, strzela z 30 metrów rakiety. Jeden z najlepszych środkowych pomocników świata, fundament tej drużyny.
  • Darwin Núñez (Al-Hilal, 26 lat). Napastnik o nieprzewidywalności żywiołu. Latem 2025 przeniósł się z Liverpoolu do Arabii Saudyjskiej — i grą w tej samej lidze, co połowa rywali z grupy H. Potrafi w jednym meczu zmarnować cztery sytuacje i strzelić dwa gole nie do obrony.
  • Ronald Araújo (Barcelona, 27 lat). Filar obrony, ale z urazem tuż przed turniejem — jego występ w meczu otwarcia z Arabią stoi pod znakiem zapytania. Gdy zdrowy, to jeden z najszybszych stoperów świata.
  • José María Giménez (Atlético Madryt, 31 lat). Drugi filar defensywy, wychowanek szkoły Simeone — twardy, cyniczny, skuteczny.
  • Rodrigo Bentancur (Tottenham) i Manuel Ugarte (Manchester United).Środek pola w angielskim wydaniu — pracowici, mało efektowni, niezbędni.
  • Fernando Muslera (Estudiantes, 39 lat). Bramkarz, który wrócił z reprezentacyjnej emerytury, by zagrać na piątym mundialu. Weteran lat triumfu i rozczarowań. Jego anegdota niżej.

Anegdotki, które warto znać

Maracanazo, 1950. Finałowa grupa MŚ, ostatni mecz, Brazylia – Urugwaj na Maracanã. Brazylii wystarczał remis. Na trybunach blisko 200 tysięcy ludzi, wydrukowane już gazety z mistrzami, skomponowana piosenka na cześć zwycięzców. Brazylia prowadzi 1:0. I wtedy kapitan Urugwaju Obdulio Varela bierze piłkę pod pachę, idzie powoli do środka i przeciąga grę, żeby uciszyć stadion. Schiaffino wyrównuje. A w 79. minucie Alcides Ghiggia wpada prawą stroną i strzela przy bliższym słupku. 2:1. Maracanã milknie jak grób.Ghiggia powiedział potem: „tylko trzy osoby uciszyły Maracanã: papież, Frank Sinatra i ja".

Ręka Suáreza, 2010. Ćwierćfinał z Ghaną, Johannesburg, ostatnia minuta dogrywki, 1:1. Ghana — pierwsza afrykańska drużyna o krok od półfinału mundialu — bije rożny, kłębowisko, strzał głową leci do pustej bramki. I wtedy Luis Suárez wybija piłkę… ręką, na linii. Czerwona kartka, rzut karny dla Ghany. Asamoah Gyan strzela w poprzeczkę. Urugwaj wygrywa w karnych. Suárez — schodzący z boiska jako „złoczyńca" — cieszył się w tunelu jak dziecko: „to była ręka Boga, teraz moja". Cała Afryka go znienawidziła. Cały Urugwaj uznał za bohatera.

Koniec wielkiej ery. To pierwszy mundial od RPA 2010 bez Luisa Suáreza w kadrze. Bez Edinsona Cavaniego też. Dwóch napastników, którzy przez kilkanaście lat dźwigali Urugwaj, zostaje w domu — Bielsa stawia na nowych. Suárez, oprócz ręki z Ghaną, zapisał się też serią ugryzień rywali (kulminacja: Giorgio Chiellini na MŚ 2014, po którym FIFA wykluczyła go na cztery miesiące). Era kontrowersji i goli się kończy. Zaczyna się era Núñeza, Valverde — i nieprzewidywalnego Wariata na ławce.

Arabia Saudyjska — Sokoły, pogromcy Argentyny i trener z ostatniej chwili

Arabia Saudyjska jedzie na siódmy mundial (debiut 1994). Najlepszy wynik to 1/8 finału w 1994, gdy w fazie grupowej pokonali Belgię 1:0 po solowym golu Saeeda Al-Owairana z około sześćdziesięciu metrów— rajdzie przez pół boiska, który do dziś nazywa się „saudyjską Maradoną". Potem dekady statystowania. Aż przyszedł Katar 2022 i jeden wieczór, który wszystko zmienił.

I tu zaczyna się chaos. Selekcjonerem był Hervé Renard — Francuz, zaklinacz afrykańskiej i arabskiej piłki — który wprowadził Sokoły na mundial. A potem, w marcu 2026, po dwóch przegranych sparingach, został zwolniony. Federacja w panice sięgnęła po Georgiosa Donisa — Greka, byłego skrzydłowego (ciekawostka: pierwszego Greka w historii Premier League, Blackburn 1996), trenera z doświadczeniem w saudyjskiej lidze. Donis dostał kadrę na siedem tygodni przed mundialem. Siedem tygodni. To jak przejęcie steru tankowca tuż przed portem.

Kogo warto śledzić

  • Salem Al-Dawsari (Al-Hilal, 34 lata). Kapitan, ikona, najbardziej doświadczony zawodnik kadry (ponad 100 występów). To on strzelił zwycięskiego gola z Argentyną w 2022 — uderzeniem z woleja w samo okienko. Lewe skrzydło, lewa noga, serce drużyny.
  • Firas Al-Buraikan (Al-Ahli). Napastnik, król strzelców eliminacji (5 goli). Główny punkt odniesienia w ataku.
  • Saud Abdulhamid (RC Lens). Prawy obrońca i jedyny zawodnik kadry grający w Europie. Wiosną 2026 zdobył z Lens Puchar Francji. Reszta drużyny — niemal w komplecie — gra w saudyjskiej Roshn Saudi League.
  • Mohammed Kanno (Al-Hilal).Defensywny pomocnik, „silnik" środka pola, ponad 70 występów w kadrze.
  • Mohammed Al-Owais (bramkarz). Doświadczony golkiper z Al-Hilal, bohater niejednej obrony w el. azjatyckich.

Anegdotki, które warto znać

22 listopada 2022, Lusail. Argentyna 1:2 Arabia Saudyjska. Argentyna z Messim, faworyt do tytułu, na 36-meczowej serii bez porażki. Po pierwszej połowie 1:0 dla Argentyny (karny Messiego), trzy gole Argentyny anulowane za spalone (linia obrony Sokołów grała absurdalnie wysoko — i działało). A potem druga połowa: w ciągu pięciu minut Al-Shehri wyrównuje, a Al-Dawsarikręci piłkę w okienko. 2:1. Argentyna szturmuje, Saudyjczycy rzucają się pod każdy strzał, bramkarz Al-Owais broni jak natchniony. Sędzia gwiżdże. Jedna z największych sensacji w historii mundiali. Król Arabii ogłosił następny dzień świętem narodowym. (Argentyna, dla porządku, i tak została potem mistrzem świata — ale tamten wtorek należał do Sokołów.)

Gol, który obiegł świat — 1994.Saeed Al-Owairan dostaje piłkę we własnej połowie w meczu z Belgią, mija jednego, drugiego, trzeciego, czwartego obrońcę, wbiega w pole karne i strzela. 1:0. Arabia awansuje z grupy w debiutanckim mundialu. Gol porównywano do „bramki stulecia" Maradony z 1986. Al-Owairan został narodowym bohaterem — w kraju, który futbol odkrywał dla siebie na nowo.

Trener na siedem tygodni. Wyobraź sobie: wygrywasz eliminacje, masz bilet na mundial, a trzy miesiące przed turniejem federacja wymienia ci selekcjonera. Donis przyjechał, obejrzał kadrę, dostał garść sparingów i kazano mu zbudować drużynę zdolną wyjść z grupy z Hiszpanią i Urugwajem. Jeśli Sokoły kogoś zaskoczą, będzie to cud zorganizowany w tempie ekspresowym. A Saudyjczycy już raz pokazali, że potrafią ugryźć faworyta.

Republika Zielonego Przylądka — Błękitne Rekiny, najmniejszy cud w historii

I oto bohaterowie tej grupy. Cabo Verde — pierwszy mundial w historii.Dziesięć wulkanicznych wysp na Atlantyku, około pół miliona mieszkańców, kraj, którego większość kibiców nie znalazłaby na mapie. Awans przypieczętowali 13 października 2025 domowym 3:0 z Eswatini — i wybuchła radość, jakiej te wyspy nie widziały. W chwili awansu byli najmniejszym powierzchniowo i jednym z najmniej ludnych krajów, jakie kiedykolwiek dotarły na mundial (dopiero później dołączyło jeszcze mniejsze ludnościowo Curaçao). To nie jest drużyna do liczby. To jest drużyna do kibicowania.

Cudu dokonali w grupie eliminacyjnej CAF, gdzie skończyli pierwsi, przed Kamerunem (tym z Onaną, Aboubakarem, całą tą siłą). Bilans: 23 punkty, awans bezpośredni. Decydujący był domowy 1:0 z Kamerunem, gol Dailona Livramento. Selekcjonerem jest Bubista (właśc. Pedro Leitão Brito) — Kabowerdeńczyk, były reprezentant, prowadzący kadrę od 2020, wybrany Trenerem Roku CAF 2025. Pseudonim wziął od rodzinnej wyspy Boa Vista. Człowiek, który zbudował reprezentację głównie z diaspory — synów emigrantów rozsianych po Portugalii, Holandii, Francji.

Kogo warto śledzić

  • Ryan Mendes (Iğdır FK, 35 lat). Kapitan, rekordzista występów i najlepszy strzelec w historii reprezentacji. Twarz całego projektu, weteran, który doczekał mundialu na sam koniec kariery.
  • Dailon Livramento (Casa Pia, 24 lata). Napastnik, bohater eliminacji — to jego gole zaniosły Cabo Verde na mundial, w tym ten z Kamerunem. Przyszłość ofensywy Rekinów.
  • Logan Costa (Villarreal).Środkowy obrońca, najbardziej „topowy" klubowo zawodnik kadry. Gra w hiszpańskiej La Lidze — i z miejsca będzie testowany przez napastników Hiszpanii i Urugwaju.
  • Jovane Cabral i Garry Rodrigues (skrzydła). Cabral to były gracz Sportingu (Estrela Amadora), Rodrigues — kiedyś gwiazda Galatasaray. Doświadczenie, technika, portugalsko-cypryjska szkoła.
  • Vozinha (GD Chaves, 39 lat).Bramkarz, wicekapitan, „mąż stanu" drużyny, urodzony w Mindelo weteran wielu Pucharów Narodów Afryki.
  • Roberto „Pico" Lopes (Shamrock Rovers). Obrońca z irlandzkiej ligi — i bohater najlepszej anegdoty diaspory (niżej).

Anegdotki, które warto znać

Odnaleziony przez media społecznościowe. Roberto Lopes urodził się i wychował w Dublinie — irlandzki obrońca grający w Shamrock Rovers, o kabowerdeńskich korzeniach po ojcu, ale o reprezentacji wysp nigdy nie myślał. Aż pewnego dnia federacja Cabo Verde wytropiła go przez interneti napisała wiadomość: „cześć, czy zagrałbyś dla nas?". Lopes myślał, że to żart. Nie był. Dziś „Pico" jest filarem obrony reprezentacji, która właśnie awansowała na mundial. Cała kadra Błękitnych Rekinów to taka historia — synowie emigrantów z Lizbony, Rotterdamu, Paryża, Dublina, którzy odnaleźli ojczyznę w koszulce z dziesięcioma wyspami na herbie.

Naród rozsiany, naród śpiewający. Cabo Verde to kraj, w którym więcej rodaków mieszka za granicą niż w domu — emigracja jest wpisana w DNA wysp. To także ojczyzna morny, melancholijnej muzyki tęsknoty, i jej królowej Cesárii Évory— „Bosonogiej Divy", która śpiewała światu o saudade. Ta sama tęsknota za domem, którą czuli emigranci, dziś prowadzi ich synów na mundial. Jest coś poetyckiego w tym, że najmniejszy kraj turnieju to kraj o największym sercu w piosence.

Trener Roku całej Afryki. Bubista prowadzi tę kadrę od 2020 — sześć lat cierpliwej, mrówczej pracy, ściągania zawodników z czterech krajów, budowania tożsamości z niczego. Gdy w 2025 CAF ogłosił go Trenerem Roku kontynentu, wyprzedził szkoleniowców drużyn dziesięć razy większych. Na mundialu Cabo Verde jest teoretycznie bez szans. Ale Bubista już raz udowodnił, że „teoretycznie bez szans" to dla niego zaproszenie, nie wyrok.

Jak typować?

Papier mówi jasno: Hiszpania to faworyt grupy i jeden z faworytów całego pucharu. Pierwsze miejsce wydaje się jej formalnością — chyba że klątwa karnych znów się odezwie w fazie pucharowej (w grupie raczej nie zaszkodzi). Walka o drugą lokatę to przede wszystkim Urugwaj, ale z gwiazdką: Bielsa potrafi wygrać z każdym i przegrać z każdym, a uraz Araújo osłabia obronę na start.

Mecz Arabia Saudyjska – Urugwaj (15 czerwca, Miami) może być pułapką otwarcia. Saudyjczycy z nowym trenerem są nieprzewidywalni, ale już udowodnili, że potrafią zatrzymać faworyta na jeden wieczór. Jeśli Urugwaj podejdzie do tego meczu zbyt pewnie — a Bielsa czasem przekombinowuje — Sokoły mogą uszczknąć punkt. Ciekawostka w tle: Darwin Núñez i pół saudyjskiej kadry grają w tej samej lidze, znają się z boiska.

Cabo Verde to chłopiec do bicia według bukmacherów — ale chłopiec, któremu cały neutralny świat będzie kibicował. Logan Costa z Villarrealu i Dailon Livramento dadzą Rekinom więcej, niż sugeruje ranking. Jeden remis, jeden strzelony gol na mundialu — i to już będzie historia opowiadana na wyspach przez pokolenia.

Sun Tzu pisał: „w chaosie jest też okazja". Grupa H to chaos w czterech odsłonach — geniusz Hiszpanii, szaleństwo Bielsy, ostatnia szansa saudyjskich weteranów i bajka z Atlantyku. Typujcie Hiszpanię na pierwsze miejsce z czystym sumieniem. O resztę toczcie wojnę.

Powodzenia, generałowie. Grupa H startuje 15 czerwca w Atlancie.