Grupa C: Włoch w żółtej koszulce, atlasowe lwy, duchy 1974 i Tartan Army
Jeśli grupa A była grupą życia, to grupa C jest grupą kontrastów: pięciokrotni mistrzowie świata z Włochem na ławce, afrykański półfinalista z 2022 roku, który właśnie zwolnił trenera trzy miesiące przed mundialem, duchy 1974 roku, które nikomu nie powiedziały, że wracają, oraz Szkoci, których nie widzieliśmy na mundialu od czasów, gdy Spice Girls były na szczycie list przebojów. Cztery zupełnie różne projekty narodowe, jedna grupa, jeden cel: przeżyć trzy mecze i wyjść z niej z głową do góry.
Grupa C startuje 13 czerwca, gdy Brazylia spotka się z Marokiem w MetLife Stadium — czyli, dla porządku, na tym samym obiekcie, na którym 19 lipca odbędzie się finał. Symbolika tak gruba, że Ancelotti pewnie zażądał, żeby autobus jechał wokół stadionu trzy razy. Wieczorem tego samego dnia w Bostonie Haiti zagra ze Szkocją — zderzenie dwóch ekip, które razem mają na koncie jeden start w fazie pucharowej mundialu w historii. (Zero, jeśli ktoś pyta.)
Brazylia — Włoch w kanarkowej koszulce
Pięć tytułów mistrza świata (1958, 1962, 1970, 1994, 2002) — rekord nie do pobicia. Tylko że ostatni z nich pamiętają już głównie ci, którzy dziś płacą ZUS. Brazylia ostatni puchar wzięła 24 lata temu, a od tego czasu mundial po mundialu odpadała w sposób coraz bardziej kreatywny — od cudu Maroka w 2022 (no, prawie cudu — odpadli w ćwierćfinale z Chorwacją w karnych), przez słynne 7:1 z Niemcamiu siebie w 2014 (do dziś w Brazylii „sete a um" to skrót na każdą katastrofę), aż po dwie kolejne ćwierćfinałowe wpadki. Federacja w 2025 roku stwierdziła, że trzeba wreszcie zerwać z tradycją i sięgnąć po obcokrajowca. Pierwszego od stu lat.
Tym obcokrajowcem jest Carlo Ancelotti — Włoch, lat 66, klubowa legenda (Real, Milan, PSG, Bayern, Chelsea), zwycięzca każdej z pięciu wielkich lig Europy. CV jak Excel ojca-założyciela, ale w reprezentacji nie prowadził nigdy. To jego pierwszy mundial w roli selekcjonera. Brazylijczycy mówią, że uniósł brew w odpowiednim momencie i już wiedzieli, że to ten gość. Sceptycy mówią, że uniósł brew, bo nie do końca rozumiał, co się do niego mówi po portugalsku.
Kogo warto śledzić
- Vinicius Júnior (Real Madryt). Twarz kadry, jeden z trzech-czterech najlepszych skrzydłowych świata. Jak ma dobry dzień, urywa głowy całym formacjom. Jak ma zły dzień, dyskutuje z sędzią przez 90 minut i strzela nogą w róg pola karnego.
- Raphinha (Barcelona). Drugi skrzydłowy, w klubowym sezonie 2024/25 jeden z najskuteczniejszych zawodników Europy. Stały fragment to jego druga noga.
- Bruno Guimarães (Newcastle). Mózg środka pola, kapitan przez większość eliminacji. Spina to wszystko od dołu.
- Neymar (34 lata, Santos). Tak, jest. Ancelotti go wziął, choć ostatnie dwa lata to była głównie galeria zdjęć z opaską na kolanie. Czwarty mundial, zero finałów. To ostatnia szansa, żeby zmienił status z „największego talentu swojego pokolenia" na „człowieka, który coś z tym talentem zrobił".
- Rodrygo, Casemiro, Alisson — kontekst i fundament. Bez nich tu nie ma o czym gadać.
Anegdotki, które warto znać
Maracanazo, 1950. Mundial u siebie, finał Brazylia – Urugwaj, Maracana nabity 200 tysiącami ludzi (zawyżone, ale brzmi lepiej). Brazylia potrzebuje remisu, gra w białych koszulkach. Przegrywa 2:1. Cały kraj w żałobie. Komentator radiowy rzucił do mikrofonu „el silencio del Maracaná" — i to zdanie weszło do słowników. Po tej porażce Brazylia nigdy więcej nie założyła białej koszulki — żółto-zielona to kara narodowa, która zamieniła się w markę.
Mineirazo, 2014. Półfinał u siebie, Brazylia – Niemcy, Belo Horizonte. W 29. minucie wynik brzmi 5:0 dla Niemiec. Pięć goli w sześć minut. Kamera pokazuje płaczących siedmioletnich dzieci w żółtych koszulkach, płaczących dwudziestoletnich, płaczących pięćdziesięcioletnich — cały kraj na jednym ujęciu. Koniec meczu: 7:1. Brazylijczycy mówią, że nie chodzi nawet o sam wynik. Chodzi o to, że nawet nie próbowali się bronić. Ancelotti został zatrudniony m.in. po to, żeby to się nie powtórzyło. Jeśli powtórzy się przeciwko Maroku 13 czerwca, w Rio palą Włocha w kukle.
Hexa. Wszystkie inne kraje liczą tytuły normalnie. Brazylia ma własną nazwę dla każdej liczby: tetra (4), penta (5), hexa(6). Na "hexę" czekają od 2002 roku. Polowanie na hexę to państwowy projekt, finansowany z budżetu jak program kosmiczny. Skala emocji jest taka, że gdyby Brazylia zdobyła hexę, w kraju ogłoszono by tydzień wolnego. Bez przesady.
Maroko — atlasowe lwy, które zwolniły trenera w marcu
Maroko jedzie na mundial jako jedyna afrykańska drużyna w historii, która kiedykolwiek dotarła do półfinału (Katar, 2022). Pamiętacie tamtą drogę? Belgia (2:0), Hiszpania (karne, Bono broni, Hakimi strzela panenkę i pokazuje uniesione ramiona jak gladiator), Portugalia (1:0, gol En-Nesyriego z głowy, który zawisł w powietrzu jak F-16). Kraj wpadł w zbiorową euforię, dzieci nazywano „Achraf" masowo, a piłkarze tańczyli z matkami na boisku po każdym meczu. Sofyan Boufal z mamą, Achraf Hakimi z mamą — te zdjęcia obleciały świat. To był mundial, który Maroko ukradło Afryce, Arabom i kibicom każdego, kto kibicuje słabszym.
Cztery lata później przyjeżdżają jako aktualni mistrzowie Afryki— choć z dopiskiem „technicznym". Przegrali finał Pucharu Narodów Afryki 2025 z Senegalem, ale CAF kilka miesięcy później odebrał Senegalowi tytuł (kwestia formalności z uprawnieniami zawodnika) i przyznał go Maroku. Pierwszy raz od 1976 roku. Tylko że — i tu się robi pikantnie — selekcjoner Walid Regragui, ten od półfinału w Katarze, w marcu 2026 podał się do dymisji zaraz po porażce w tymże finale. Trzy miesiące przed mundialem. Federacja nie szukała daleko — ściągnęła Mohameda Ouahbiego, dotychczasowego selekcjonera kadry U-20, który w październiku 2025 wygrał z młodzieżą mistrzostwa świata U-20. Ouahbi nigdy wcześniej nie prowadził seniorskiej reprezentacji. Na mundialu będzie debiutował. Bez ciśnienia.
Kogo warto śledzić
- Achraf Hakimi (PSG). Kapitan, twarz kadry, prawy obrońca który jest de facto skrzydłowym. Mistrz Francji, finalista Ligi Mistrzów, jeden z tych zawodników, których nie da się przeskoczyć ani obejść. Jeśli ktoś w grupie C zdecyduje pojedynczo o awansie — to on.
- Noussair Mazraoui (Manchester United). Drugi obrońca z Manchesteru, uniwersał — gra na obu bokach i ze środkiem może.
- Brahim Díaz (Real Madryt). Urodzony w Maladze, ale wybrał Maroko. Trener Realu odpuścił, federacja Hiszpanii wciąż się odgraża prawnikami. Brahim trenuje dalej.
- Sofyan Amrabat, Bilal El Khannous — środek pola, ten od katarskiego biegania bez końca.
- Ayoub El Kaabi (Olympiakos). Król strzelców Ligi Konferencji 2024. Późny kwiat — pierwszy raz w kadrze dostał szansę po trzydziestce.
Anegdotki, które warto znać
Panenka Hakimiego, Katar 2022. Maroko – Hiszpania, 1/8 finału, karne. Stan 2:0 dla Maroka, Hiszpania nie strzeliła ani jednego. Hakimi podchodzi do piątego. Jest Madrytczykiem — wychował się w stolicy Hiszpanii, mówi po hiszpańsku jak rodowity. I co robi? Panenka. Delikatne kopnięcie w środek bramki, Unai Simón rzucony w bok, piłka łagodnie spada w siatkę. Hakimi nie cieszy się sam — biegnie prosto do mamy na trybuny. Jeden z najikoniczniejszych obrazków tamtego mundialu.
Tańce z mamami. Po każdym wygranym meczu w Katarze marokańscy piłkarze wybiegali na murawę, łapali swoje matki ubrane w tradycyjne kaftany i tańczyli z nimi wokół środka boiska. Internet się rozpłynął. FIFA wpuściła ich nawet do strefy zwykle zarezerwowanej dla rodzin VIP, bo „mama Hakimiego ma pełneprawo tu być".
Ouahbi i ten dziwny zbieg okoliczności. Nowy selekcjoner Maroka w październiku 2025 wygrał mistrzostwa świata U-20 — turniej rozegrany w Chile, w którym Maroko pokonało w finale Argentynę 2:0. Czyli teoretycznie jego piłkarze już raz wygrali z Argentyną mistrzostwa świata. Jeśli w 2026 Maroko spotka się z Argentyną w pucharowej fazie, miejcie tę informację w zanadrzu na podgryzanie kolegów przy piwie.
Haiti — duchy 1974, mundial po 52 latach
Haiti jedzie na mundial drugi raz w historii. Pierwszy raz było w 1974, czyli wtedy, kiedy w Polsce ludzie stali w kolejce po cukier, a w Niemczech Beckenbauer unosił puchar. Pomiędzy tymi dwoma startami: 52 lata, jeden Duvalier i jego syn, sześć zamachów stanu, dwa trzęsienia ziemi i kompletny rozpad państwowości w 2024–2025. Mecze eliminacyjne kadra rozgrywała poza krajem — na Haiti od dwóch lat nie da się grać piłki nożnej, bo lotnisko ostrzelane, autostrady poprzecinane blokadami band, a stadion narodowy okupowany przez gangi. Awans przypieczętowali w Curaçao, bijąc Nikaraguę 2:0 w decydującym meczu eliminacji CONCACAF.
Skład w 90% złożony z zawodników z diaspory — z Francji, Stanów, Kanady. Wielu z nich w życiu nie postawiło nogi na Haiti. Selekcjoner ma tłumacza, który tłumaczy z francuskiego na kreolski i odwrotnie, bo część kadry mówi tylko po francusku, a część tylko po angielsku. To kadra zbudowana z fragmentów, którą spaja wyłącznie flaga. I to wystarczyło, żeby tu dojechać.
Kogo warto śledzić
- Duckens Nazon — najbardziej rozpoznawalna twarz, napastnik z doświadczeniem w niższych ligach angielskich i tureckich. Snajper z urodzenia.
- Frantzdy Pierrot — drugi napastnik, w karierze pograł w Belgii i Grecji. Mocny w powietrzu, w eliminacjach decydujący.
- Johny Placide — bramkarz, weteran ekipy, jeden z nielicznych, którzy regularnie odwiedzają kraj.
Anegdotki, które warto znać
Emmanuel Sanon, RFN 1974. Grupa morderców: Włochy, Argentyna, Polska. Dla Polaków znana z tego, że to ta grupa, w której Lato strzelił siedem goli (no, w sumie bramek). Dla Włochów: ta, w której Dino Zoff stracił pierwszą bramkę po 1142 minutach bez puszczenia. Kto strzelił? Pan, którego dziś nie znajdziecie w Wikipedii, jeśli nie wiecie, jak się nazywa: Emmanuel Sanon. Haitańczyk, który ruszył na piłkę po podaniu Vorbe'a, zwiódł obrońcę i zwyczajnie wpakował piłkę obok Zoffa. 1:0 dla Haiti, 46. minuta, mundial dostaje pierwszy zawał. Włosi zregenerowali się i wygrali 3:1, ale ten gol Sanona to dla Haiti to, czym dla Polski Banaszczyk pod Bzurą — odległa, ale święta legenda, którą trzeba pamiętać.
Doping i kapitan.Na tamtym mundialu Haitańczyk Ernst Jean-Joseph oblał test antydopingowy (efedryna, lekarstwo na astmę). FIFA go wyrzuciła z turnieju. Reżim Duvaliera junior wezwał piłkarza z powrotem do kraju, gdzie miał — według ocalonych z reżimu — przejść „rozmowę wyjaśniającą". Część kibiców do dziś twierdzi, że wrócił żywy tylko dlatego, że jego ojciec był wpływowym wojskowym. Cienie tamtego mundialu wciąż wiszą nad tym składem.
Mecz w Curaçao, listopad 2025. Haiti – Nikaragua, ostatnia kolejka, wygrana = mundial. Stadion w Willemstad pełen haitańskiej diaspory: ludzie przylecieli z Miami, z Montrealu, z Paryża. W 53. minucie Nazon strzela na 1:0. W 89. — Pierrot głową na 2:0. Komentator radiowy z Port-au-Prince podobno krzyczał tak, że połknął mikrofon. Ludzie tańczyli na ulicach Cap-Haïtien przez trzy dni — w mieście, z którego od miesięcy każdy starał się wyjechać. Czasem piłka jeszcze coś znaczy.
Szkocja — Tartan Army po 28 latach absencji
Szkocja jedzie na mundial pierwszy raz od 1998 roku. Dwadzieścia osiem lat. Pokolenie szkockich kibiców urodziło się, dorosło, ożeniło, kupiło dom, rozwiodło i prawie umarło, nie widząc swojej kadry na MŚ. Awans wywalczyli 18 listopada 2025w Glasgow, ogrywając Danię 4:2 w meczu, który scenarzysta odrzuciłby jako „zbyt amerykański". Selekcjoner Steve Clarke dostał za to nową umowę — do mundialu 2030. Jest pierwszym szkockim szkoleniowcem w historii, który zakwalifikował się na trzy wielkie turnieje z rzędu (Euro 2020, Euro 2024, MŚ 2026).
Mała ciekawostka, której Szkoci nie lubią słuchać: żadna szkocka reprezentacja nigdy nie wyszła z grupy mundialu. Osiem startów, osiem odpadnięć w fazie grupowej. Włosi mają cztery tytuły, Brazylia pięć, a Szkoci od 1954 roku polują na jeden awans z grupy. To jak najdłuższy bieg sztafetowy w historii sportu — tylko że ostatni zawodnik wciąż nie dobiegł do mety.
Kogo warto śledzić
- Scott McTominay (Napoli). Środek pola, mistrz Włoch z Napoli 2024/25, w klubie odpalił karierę po wyjeździe z Manchesteru. Najlepszy szkocki zawodnik ostatniej dekady, bezdyskusyjnie.
- Andy Robertson (Liverpool).Kapitan, lewa obrona, jeden z trzech najlepszych w swojej pozycji na świecie. Mistrz Anglii i Europy z Liverpoolem. To, że gra dla Szkocji, a nie dla "czegoś poważniejszego", mówi wszystko o jego charakterze.
- Craig Gordon (43 lata, Hearts). Bramkarz. Tak, ma czterdzieści trzy lata. Tak, jedzie. Dwa lata temu złamał nogę w dwóch miejscach, lekarze ostrzegali, że już nie wróci. Wrócił i odbił sobie. Najstarszy zawodnik tych mistrzostw obok Ochoy z Meksyku — pojedynek na siwiznę.
- Findlay Curtis (19 lat, Rangers). Najmłodszy w kadrze, w sezonie 2025/26 przebił się do pierwszego składu Rangers. Tego nazwiska będziemy słyszeć przez kolejne dziesięć lat.
- Ross Stewart (Southampton). Wrócił po czterech latach poza kadrą. Wysoki, ciężki, awantury w polu karnym to jego żywioł.
Anegdotki, które warto znać
Archie Gemmill, 1978, Mendoza. Mundial w Argentynie, ostatni mecz grupowy, Szkocja – Holandia. Szkoci muszą wygrać trzema bramkami, żeby awansować — to oczywiście jest niemożliwe, bo grają z wicemistrzem świata sprzed czterech lat. W 68. minucie Gemmill dostaje piłkę na skraju pola karnego, mija trzech Holendrów slalomem jak na nartach, drobnym ruchem stopy podcina piłkę nad bramkarzem. 3:1 dla Szkocji.Trzy minuty później Johnny Rep strzela odbitkę na 3:2 — i mundial Szkotów się kończy. Ale ten gol Gemmilla — opisywany jako jeden z najpiękniejszych w dziejach mundiali — zostaje. Pokazany w filmie „Trainspotting" jako moment absolutnej euforii. Każdy szkocki kibic płacze, gdy go widzi.
Klątwa 1978. Selekcjoner Ally MacLeod przed mundialem w Argentynie ogłosił publicznie, że Szkocja wróci z medalem. Cały Glasgow wyszedł na ulice żegnać kadrę. Wrócili po fazie grupowej, ledwo zremisowawszy z Iranem (1:1, autogol Erana) i przegrawszy z Peru. Od tamtej pory żaden szkocki selekcjoner nigdy publicznie nie zapowiadał niczego więcej niż „spróbujemy zagrać dobry mecz". Clarke, zapytany w listopadzie, czy Szkocja może coś zdziałać w grupie z Brazylią i Marokiem, odpowiedział: „Spróbujemy zagrać dobry mecz". Tradycja żyje.
Tartan Army. Szkoccy kibice są legendą światowego futbolu — chodzą po wszystkich turniejach w kiltach, w czapeczkach z rudymi włosami przyszytymi z tyłu, z kobzami i z absurdalną pogodą ducha mimo tego, że ich kadra zawsze przegrywa. W 1992 roku UEFA przyznała im nagrodę fair play za zachowanie na Euro — nikt wcześniej nie pomyślał, że można dać taką nagrodę kibicom. W USA w czerwcu szykuje się największa inwazja Szkotów na Amerykę od czasów Andrew Carnegie. Bostońskie puby bukowały dodatkowe beczki już w styczniu.
Jak typować?
Papier mówi: Brazylia faworytem grupy, Maroko walczy o drugie miejsce, Szkocja i Haiti biją się o trzecią pozycję i punkt honoru. Tylko że ten papier ma kilka dziur. Brazylia ma nowego trenera bez doświadczenia w kadrze, Maroko też (Ouahbi), Szkocja ma 43-letniego bramkarza i sentyment, a Haiti ma historię, której nie da się wpisać do statystyk. Klausewitz, którego już tu cytowaliśmy, miał drugi cytat: „najgorsza kampania to ta, w której wróg ma mniej do stracenia niż ty". Brazylia ma do stracenia wszystko — Haiti praktycznie nic. To może być najbardziej elektryzująca dynamika tego mundialu.
Mecz otwarcia Brazylia – Maroko (13 czerwca, MetLife) to potencjalnie największa bomba pierwszej kolejki. Maroko w 2022 pokazało, że potrafi rozbroić każdą wielką kadrę cierpliwą obroną i jednym kontratakiem. Jeśli Hakimi w 89. minucie wystawi gola En-Nesyriemu, a Ancelotti zdejmie marynarkę i ciśnie nią o murawę — internet ten obrazek zapamięta na lata. Z drugiej strony Brazylia z Vinim w formie potrafi rozjechać każdego 4:0 w pierwszej połowie.
Pamiętajcie: Tołstoj pisał, że „nie ma wielkich ludzi dla swojego kamerdynera". Tak samo: nie ma wielkich faworytów w grupie, w której gra trzech nowych selekcjonerów, diaspora z Miami i 43-letni bramkarz, który nie miał wracać. Typujcie ostrożnie. A potem i tak bądźcie gotowi, że Haiti zremisuje ze Szkocją 0:0 w upale w Bostonie i cała grupa stanie na uszach.
Powodzenia, generałowie. Grupa C startuje 13 czerwca.